Bluboo Maya – tani, duży i całkiem funkcjonalny!

Przez pewien czas, jeśli chodzi o rynek telefonów producenci dążyli do coraz większej minimalizacji. Pamiętamy przecież ewolucje standardowych “cegieł” w coraz mniejsze urządzenia wielkością czasami porównywalne z pudełkiem zapałek. Któż wtedy mógłby się spodziewać, że moda na to, co duże powróci w przyszłości? Przypuszczam, że niewielu. Tymczasem w erze smartfonów mam wrażenie, że wracamy do dawnych przyzwyczajeń i zamiast małych urządzeń spotykamy coraz większe, czego dowodem jest np. Bluboo Maya.

Maya, jest jednym z reprezentantów smartfonowej rodzinki Bluboo. Jego obudowa niemalże w całości została wykonana z tworzywa sztucznego za wyjątkiem aluminiowej obramówki na krawędziach. Całość utrzymuje kolorystykę białą na przedzie oraz srebrną (metalową) na tyle urządzenia. Telefon ten nie różni się niczym od innych tego typu urządzeń przynajmniej jeśli pod uwagę weźmiemy wygląd zewnętrzny.

img_0486

Krawędzie prócz wspomnianej obramówki wyposażone jeszcze zostały w podstawowe elementy służące do obsługi urządzenia tj. port microUSB, wejście na miniJack, przycisk włączania telefonu oraz manipulacji głośnością urządzenia, dwa aparaty oraz duży ekran dotykowy. Zanim przejdziemy sobie do omawiania poszczególnych elementów, o których wspomniałem warto przystanąć nad designem tylnej obudowy tego urządzenia. Jest ona, co najmniej ciekawa, a jej struktura zapewnia antypoślizgowość i daje gwarancję na to, że nie ulegnie żadnym zarysowaniom.

Ekran

Bluboo Maya wyposażony został w ekran o dość pokaźnej przekątnej, bo aż 5,5”, który oferuje w rozdzielczości 720 x 1280 pikseli. Nad jego bezpieczeństwem czuwa szkło Gorilla Glass 3 i wygląda na to, że w swojej roli spisuje się całkiem nieźle, ponieważ po dłuższym czasie użytkowania nie widać na nim żadnej przypadkowej ryski.

img_0479

Z testu “multi-touch” wynika, że ekran w tym telefonie reaguje na maksymalnie dwa punkty dotyku, co jeśli jest prawdą stanowi lekką kontrowersję. Znamy przecież telefony o podobnych ekranach, które reagują ze spokojem na od 5 do 10 punktów. Zmiana kąta widzenia powoduje w tym telefonie lekkie pogorszenie jakości obrazu, a wszelkie napisy stają się nieczytelne. Pomimo tego trzeba rzec, że kolorystyka, a także głębia barw w przypadku tego ekranu nie stanowi większego problemu – powiedziałbym nawet, że jest zbyt intensywna.

Jeżeli chodzi o jasność obrazu to w maksymalnym rozjaśnieniu jest ona dość słaba, aczkolwiek sprawia, że ekran nawet w nasłonecznionym miejscu jest dość czytelny. Najniższy poziom jasności jest z kolei zbyt jasny, co w nocy, kiedy chcemy sprawdzić godzinę staje się powodem “wypalenia” siatkówek w oczach.

Zaplecze techniczne

Maya to dość ciekawy pod względem parametrów technicznych budżetowiec, który oferuje w pewnych aspektach nawet nieco więcej niż znane nam standardy innych marek. Przede wszystkim warto wspomnieć o tym, że mamy tutaj do czynienia z systemem Android w wersji 6.0, który działa w oparciu o 4-rdzeniowy procesor MediaTek MT6580 taktujący na częstotliwości 1300MHz. Oczywiście w skład zaplecza technicznego wchodzi jeszcze 2GB pamięci RAM oraz 16GB pamięci wewnętrznej, z czego do dyspozycji użytkownika przeznaczono jedynie 12.2GB.

W teście wykonywanym przy pomocy aplikacji AnTuTu Benchmark v.6.2.1 telefon zdobył 22723 pkt, co nie jest dużą liczbą, aczkolwiek warto zaznaczyć, że podczas użytkowania raczej nie napotkałem na żadne “utrudnienia” podczas korzystania. Można wobec tego rzec, że przy wykorzystaniu obecnego zaplecza technicznego telefon ten ze wspomnianym systemem jest całkiem funkcjonalny.

Jeżeli chodzi o pozostałe ciekawostki to telefon został wyposażony w moduł zdolny do łączenia się z sieciami Bluetooth 4.0, a także WiFi a/b/g/n na częstotliwościach zarówno 2,4, jak i 5,0GHz oraz GPS.

Podczas okresu testowego używałem telefonu głównie do pracy korzystając z aplikacji mediów społecznościowych do obsługi poszczególnych służbowych profili. Zdarzało mi się również tworzyć multimedia, słuchać muzyki i wykorzystywać telefon dla rozrywki. Swoją drogą rzec trzeba, że przez cały czas funkcjonował on w sposób płynny, a jedyne, co należy poddać rozważaniom to fakt, iż przy korzystaniu np. z danych komórkowych ulegał on odczuwalnemu przegrzewaniu się.

Aparaty i jakość oferowanych zdjęć

W recenzowanym przeze mnie urządzeniu producent zdecydował się umieścić dwa aparaty fotograficzne (jeden z przodu, a drugi z tyłu). Ich jakość, a także parametry postaram się zbadać w niniejszej części recenzji. Zarówno pierwsze, jak i drugie “oko” obsługiwane jest przez systemową aplikację Aparat, która pozwala m.in. na wykonywanie filmów poklatkowych, zdjęć panoramicznych, a także takich, gdzie do wykorzystania mamy “Tryb pięknej twarzy”.

img_0499

Przednia kamera posiada matrycę o rozdzielczości 8MPx i wykonuje zdjęcia o jakości leżącej w granicach tolerancji, która jak zawsze z resztą zależy od odpowiedniego oświetlenia. Z tego powodu kamera ów lepiej radzi sobie za dnia, a niżeli w nocy. Kilka fotek wykonanych za jej pomocą znaleźć możecie poniżej.

img_0490

Tylny aparat to ten, którym powinniśmy wykonywać zdjęcia zapierających dech w piersiach widoków, a także kręcić niezwykle klimatyczne filmy. Jak to wygląda w praktyce? Pomimo matrycy o rozdzielczości 13MPx aparat ten oferuje zdjęcia, których jakość podobnie, jak wyżej zależy od mocy oświetlenia. Na szczęście mamy tutaj diodę LED, która w pewnej części doświetla kadr – ktoś by powiedział. Moja opinia jest jednak taka, że owa dioda jest na tyle słaba, że nawet jako latarka słabo się spisuje. Kilka fotek wykonanych tym aparatem znaleźć możecie poniżej.

Wnioski po obejrzeniu tych zdjęć możecie sobie wysnuć różne, aczkolwiek sam spodziewałem się czegoś więcej. Nie mniej, jednak myślę, że w przypadku Bluboo Maya nie jest aż tak źle, jak to było przy Bluboo Picasso, którego kilka tygodni temu zrecencowałem.

Głośniki i odtwarzane dźwięki

Głośnik w telefonie komórkowym kiedyś musiał być wrzaskliwy, ażeby starsza Pani w rozklekotanym tramwaju usłyszała dzwonek i dowiedziała się tym samym, że ktoś do niej dzwoni. Obecnie, jednak mam wrażenie, że producenci odbiegają od tych standardów, albo to mi psuje się słuch. Bluboo Maya niestety nie ma wbudowanych głośników stereo, na co wskazywałyby dwa “otwory głośnikowe” na spodniej krawędzi telefonu.

img_0494


Jakość oferowanego przez owy jeden głośnik dźwięku jest smartfonowa, a sama głośność dźwięku dość niska. Jedno w tym wszystkim dobre, bo zmniejszenie głośności sprawia, iż przynajmniej odsłuchiwana muzyka nie “harczy”, a także nie ulega słyszalnym przesterom. Mimo szczerych starań niestety nazwanie owego urządzenia muzycznym byłoby jeszcze zbyt wielką przesadą.

Bateria i czas działania

img_0484

Bateria, w którą wyposażono recenzowany przeze mnie Bluboo Maya ma pojemność 3000 mAh, co potencjalnie powinno przynieść nam całkiem  długi czas działania urządzenia. Spodziewałbym się, że po naładowaniu bateria ta wytrzyma, conajmniej 3 dni, ale rzeczywistość jest niestety inna. Przy oszczędnym gospodarowaniu energią istnieje szansa, że Maya dotrwa 2 dni po jednym naładowaniu. Jeżeli jednak użytujesz telefonu w sposób standardowy wykorzystując go do lokalizacji, danych pakietowych lub innych tego typu rzeczy to musisz wziąć pod uwagę fakt, iż nadejdzie moment, gdy będziesz musiał/a podłączyć go do zasilania i to prędzej niż byś się mógł lub mogła spodziewać – maksymalnie 10 godzin.

Podsumowanie i nieskategoryzowane uwagi

Na dobry (zależy dla kogo) początek podsumowania chciałbym zwrócić uwagę na kilka nieskategoryzowanych przeze mnie szczegółów. Nie wiem, czego jest to winą, ale gdybym miał się określić to obwinił bym zapewne Gorilla Glass 3, czyli szkło, które sprawia, iż momentami dotyk w telefonie nie jest wystarczająco czuły. Rzadko, aczkolwiek zdarzały się momenty, w których aby wybrać daną opcję na ekranie zamiast zwykłego puknięcia musiałem wręcz nacisnąć w określone miejsce. Często też bywało tak, że podczas pisania wiadomości wklepywał mi się zupełnie inny znak niż bym tego chciał. Wobec tego można by rzec, że w zamian za dobrą ochronę ekranu musimy liczyć się z brakiem 100% czułości na dotyk. Być może również z zastosowania owej ochrony wynika fakt, iż ekran czuły jest na zaledwie 2 punkty dotyku, ale tego już nie będę poddawał dyskusji.

Kolejna uwaga zawarta jest w tym, co oferuje aparat wykorzystywany przez inne niż systemowa aplikacje do robienia zdjęć. Podczas, gdy chciałem wykonać zdjęcie na Facebook’a bezpośrednio z poziomu aplikacji mobilnej stawałem się ofiarą niedostatecznie oświetlonego kadru. Co prawda tak rzeczywiście było, ponieważ wykonywałem zdjęcia przy stosunkowo słabym oświetleniu, ale równolegle systemowa aplikacja radziła sobie o wiele lepiej w tej sytuacji. Ktoś by pomyślał, dlaczego czepiam się aparatu skoro to wina jakichś wewnętrznych preferencji w apce Facebooka. Odpowiem wtedy, że ta sama sytuacja miała miejsce w aplikacjach PRISMA, Messenger, SnapChat, Instagram i innych, a to już nie może być przypadkowe.

Podsumowując, jeżeli szukacie telefonu taniego od którego oczekujecie dobrego zaplecza technicznego, które pozwoli wam na pomieszczenie sporej ilości danych to z pewnością rzec mogę iż Maya jest dla was. Nie zapomnijcie, że oprócz uwag, o których wspomniałem, a które mogą mieć wpływ na waszą opinię o recenzowanym produkcie telefon Bluboo Maya spisywał się u mnie całkiem dobrze i w sposób nienaganny zachowywał się przy codziennej pracy. Wszystkie najpopularniejsze aplikacje śmigały na nim dość płynnie (może poza trybem rysowania w SnapChacie, czy też Messengerze).

Obecna cena produktu: 449 zł

Produkt uzyskuje wyróżnienie w kategorii „DESIGN”.

1

O autorze
Sławomir Matz CEO Na co dzień uczeń technikum informatycznego w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Józefa Nojego w Czarnkowie, nocami gorliwy pasjonata astronomii, a w wolnej chwili amant elektroniki. Instagram: kosmatz
Oceń post!