DreamZ 2.0 – Virtual Reality na wyciągnięcie ręki.

Pojęcie VR-u upowszechniło się wraz z premierą pierwszych gogli Oculus Rift, które stały się niekwestionowaną nowinką technologiczną. W tamtym czasie znalazło się wielu ludzi, którzy byli zwolennikami tego typu wynalazku. Niestety głównym ograniczeniem w przypadku Oculusa był fakt, że po pierwsze – gogle miały kosmiczną cenę, a po drugie – wymagały kosmicznych parametrów technicznych komputera.

Prawdziwym przełomem w dziedzinie VR-u stał się wynalazek “Google Cardboard”. Dał on przepustkę do wirtualnej rzeczywistości za śmieszną cenę każdemu, kto posiada smartfona z dużym ekranem dotykowym. Wynalazek prosty w wykonaniu, niewymagający przy tym podłączania do prądu od razu zapisał się pozytywnie w gustach fanów technologii. Niektórzy postanowili nawet stworzyć własną wersję takich urządzeń, czego przykładem jest chociażby DreamZ – polski producent gogli do wirtualnej rzeczywistości.

W związku z tym, że sam wyrażam zainteresowanie tego typu produktami postanowiłem jakiś czas temu zwrócić się do wspomnianej wcześniej firmy z prośbą o przekazanie egzemplarza takich gogli do testów. Okazało się, że hojność producenta nie zna granic i w ten sposób dotarła do mnie aż para! Choć z pozoru zarówno jeden, jak i drugi przedmiot wygląda tak samo to w rzeczywistości oba się od siebie różnią, ale o tym wspomnę później.

Opakowania, w których oba przedmioty do mnie dotarły nie wyróżnia się doskonałością. Są to zwykłe kartony z nadrukami, które zdradzają nam kilka informacji dotyczących sprzętu. Wewnątrz każdego z opakowań znajdują się papiery dokumentacyjne, kontroler bluetooth oraz gogle VR.

Design gogli i różnica pomiędzy nimi

Ponieważ różnice pomiędzy tymi produktami tkwią głównie w jednym szczególe pozwolicie, że zaczniemy od cech wspólnych. Gogle DreamZ w głównej mierze wykonane zostały z plastiku. Dominującym w ich przypadku kolorem jest czarny, ale nie brakuje tutaj akcentu czerwonego.

 

 

Góra obudowy charakteryzuje się dwoma suwakami, których zastosowanie sprowadza się regulacji rozstawu soczewek. Prawy bok także wyposażono w suwak, niemniej jednak jego rola jest nieco inna. Służy on głównie do używania przycisku, który także jest częścią obudowy. Lewa strona gogli nie odznacza się niczym wyróżniającym, więc najlepiej zwrócić uwagę na spód. Jego konstrukcja została zaprojektowana tak, aby całość w jak najlepszy sposób dopasowywała się do ludzkiej twarzy.

Przód gogli to miejsce, w którym znaleźć się powinien smartfon. Wszelkie krawędzie w trosce o dobro telefonu oklejone zostały gąbką stąd też nie powinniśmy obawiać się o stan ekranu. Znajduje się tutaj także specjalny uchwyt, który przytrzymuje telefon na swoim miejscu nawet przy intensywnych ruchach głową. Tył obudowy w DreamZ’ach jest miejscem, które w standardowym użytkowaniu przylega do twarzy. Znajdują się tutaj także trzy paski, które przytrzymują gogle na naszej głowie i podobnie, jak w przypadku przodu także tutaj producent okleił wszelkie krawędzie miękką gąbką stąd też całość zdaje się być bezpieczna i komfortowa.

Wewnątrz obudowy producent umieścił dwie soczewki i to one odróżniają oba egzemplarze od siebie. W wersji, którą producent nazwał “Fresnel” soczewki są większe i oferują większe pole widzenia, natomiast w wersji standard soczewki są mniejsze i co za tym idzie – pole widzenia także. To w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o różnice pomiędzy tymi produktami – reszta wyjdzie w “praniu”.

Komfort użytkowania gogli

Ponieważ telefon, który towarzyszył mi podczas testów nie posiada żyroskopu byłem skazany na zabawę goglami w pozycji statycznej. Testy przeprowadzane były głównie na filmach długometrażowych stąd też w trakcie seansów miałem dużo czasu na ewentualne przemyślenia oraz zauważenie niedogodności.

Zalecane przez producenta przekątne ekranów w telefonach, które pragniemy wykorzystać w przygodzie z VR-em powinny oscylować w granicach od 4,7 do 6,5 cala. Mój telefon dysponuje przekątną równą 5,5 cala, a więc można by rzec, że pasuje idealnie.

Jedną z wielu cech, których oczekuje się od takich gogli jest ogólny komfort -, a więc jako konsumenci nie chcielibyśmy, aby po pewnym czasie użytkowania rozbolała nas twarz. O dziwo w przypadku obu egzemplarzy testowanych DreamZ’ów pod tym względem przynajmniej w moim odczuciu żaden dyskomfort nie wystąpił.

Trzeba sobie jednak powiedzieć, że konstrukcyjnie są to bardzo sztywne produkty i przez to nie  przylegają całkowicie do twarzy. W przypadku dziennych seansów filmowych z tego powodu prócz filmu widziałem także przebłyski wlatującego przez otwory światła, które trochę przeszkadzało. Oglądając film w goglach VR oczekiwałoby się niemalże kinowych ciemności, więc wywoływało to u mnie lekkie niezadowolenie.

Bardzo dużym plusem w przypadku obu egzemplarzy jest możliwość regulacji rozstawu soczewek. Różni ludzie mają różnie rozmieszczone oczy stąd też pomysł sam w sobie jest bardzo dobry i z pewnością praktyczny. Bacząc na zapewnienia producenta w przypadku “Fresneli” rzeczywiście mamy do czynienia z większym polem widzenia. Zdaje ono swój egzamin szczególnie podczas oglądania filmów w technice VR – oglądany kadr jest większy i pozwala skupić nam się na wielu elementach na ekranie jednocześnie.

“Standardy” pomimo tego, że posiadają mniejsze soczewki nie są wcale gorsze. Mniejsze pole widzenia pozwala na skupienie się na konkretnym punkcie w oglądanym materiale. Ponadto zastosowanie mniejszych soczewek staje się powodem lepszej jakości obrazu, czemu Fresnele raczej nie były w stanie sprostać.

Mimo wszystko warto podkreślić, że w trakcie dłuższego użytkowania zarówno w jednym, jak i drugim egzemplarzu nie pojawiło się często spotykane w tego typu sprzęcie “zaparowanie” soczewek. Komfort z użytkowania gogli został wobec tego na całkiem dobrym poziomie, co uważam, że warte jest docenienia.

Kontroler Bluetooth z zestawu z goglami

W każdej paczce razem z goglami znalazłem także kontrolery Bluetooth, które powinny odkrywać jedną z głównych ról w grach przystosowanych do VR. Na obudowie takiego kontrolera znajduje się 8 przycisków i jedna gałka. Każdy kontroler zasilany jest przez dwie baterie typu R03 (małe paluszki), które pozwalają urządzeniu na dość długi czas pracy.

Nie wiem, czy posiadam telefon, aż tak mało przystosowany do VR i trzeba spełniać szczegółowe wymagania, ale w moim przypadku kontrolery nie zdały egzaminu. Zamiast wzbudzać jakiekolwiek reakcje w odpalonych aplikacjach wyciszały lub odgłaszały dźwięk w telefonie, albo odtwarzały lub pauzowały muzykę. Takiego zachowania z pewnością nikt by nie chciał, ale z drugiej strony nie wiem, czyja to wina – telefonu, czy kontrolerów? Pozostanę wobec tego neutralny.

DreamZ, jako tani VR do PC!

Przypomnijcie sobie proszę wstęp, w którym z sentymentem wspomniałem o Oculus Rift. Były to gogle przeznaczone dla PC-tów, ale niestety wymagały kosmicznych parametrów i grubego portfela. Okazuje się, że nie jest to jedyna opcja gry w technologii VR na komputerze. Niesamowicie zbliżone doświadczenia oferuje także aplikacja mobilna TrinusVR, która wysyła obraz z komputera do telefonu umieszczonego w goglach.

Wrażenia w trakcie korzystania z tej opcji są całkiem dobre nie mniej jednak na dłuższą metę mało komfortowe. Siedząc na krześle przed komputerem niestety jesteśmy ograniczeni ruchowo i wiele rzeczy nam umyka. Mając na sobie gogle oraz słuchawki trudno panować nad tym, jak plączą nam się kable wobec tego można powiedzieć, że nie warto porywać się zbyt skomplikowanym rozgrywkom.

Na szczęście jako jedna z opcji istnieje także możliwość sterowania kamerą przy pomocy komputerowej myszy. W tym przypadku rozgrywka przybiera o wiele lepszych barw i z wielką przyjemnością można się wówczas oddać np. grze w Counter Strike lub Grand Theft Auto. Jedną małą wadą tego połączenia jest zróżnicowana jakość grafiki, która czasami płata figle przy połączeniu bezprzewodowym. Dla lepszej stabilności pod tym względem producent zaleca połączenie pomiędzy telefonem, a komputerem za pomocą kabla USB, któego jakość powinna być już bardziej stabilna.

Podsumowanie

Możliwość korzystania z zalet wirtualnej rzeczywistości to dzięki recenzowanym goglom DreamZ bardziej osiągalna sprawa. Cena produktów do najniższych nie należy, ale jakość wykonania sprawia, że produkty te warto kupić chociażby dla wieczornych seansów filmowych.

Produkt otrzymuje wyróżnienie w kategorii „deisgn”.

O autorze
Sławomir Matz CEO Na co dzień uczeń technikum informatycznego w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Józefa Nojego w Czarnkowie, nocami gorliwy pasjonata astronomii, a w wolnej chwili amant elektroniki. Instagram: kosmatz
DreamZ 2.0 – Virtual Reality na wyciągnięcie ręki.
5 (100%) 1 vote