Navitel R400 – Recenzja niewielkiego rejestratora samochodowego.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której zostajemy ofiarami kolizji drogowej. Jej sprawca próbuje zrzucić winę na nas i co się wtedy dzieje? Mając wideorejestrator z odpowiednim nagraniem możemy mu pokazać, że się myli. Warunkiem do udowodnienia swoich racji jest jednak dobrej jakości materiał wideo i pod tym kątem szczególnie zrecenzuję Navitel R400 w niniejszym tekście.

Sprzęt dotarł do mnie w całkiem solidnym opakowaniu, które opatrzono we wszelkiego rodzaju informacje na temat produktu. W środku oprócz samego wideorejestratora znaleźć możemy zestaw uchwytów i mocowań, kabel USB, ładowarkę przystosowaną do gniazda samochodowego, ściereczkę oraz dokumentację.

Pierwsze starcie z Navitel R400 dało po sobie odczuć małą masę tego urządzenia. Sprzęt ten został w całości pokryty matowym plastikiem koloru czarnego. Na jego przedzie znajduje się lampa doświetlająca LED i 4-warstwowy obiektyw szerokokątny o polu widzenia 120°. Krawędzie zagospodarowano na mikrofon, zbiór wszelkiego rodzaju przycisków służących do obsługi urządzenia, a na tyle umieszczono jedynie 2.7-calowy ekran.

Funkcje i możliwości wideorejestratora

Po uruchomieniu sprzętu ukazuje nam się dość przejrzysty interface. Trzeba, jednak przyznać, że oprogramowanie jest dość skomplikowane, jak na początek. Biorąc pod uwagę pewne przyzwyczajenia człowiek myśli, że przycisk na górze urządzenia służy, jako migawka. Niestety rzeczywistość jest inna i w przypadku Navitel R400 pełni on rolę przycisku włączającego.

 

Recenzowany wideorejestrator jest w stanie nagrywać w jakości FullHD zachowując częstotliwość 30 klatek na sekundę. Jakość wideo ocenimy później, ale już teraz warto wspomnieć, że sprzęt wykorzystuje jeden z najlepszych formatów kompresji – H.264. Oprócz tego w oprogramowaniu urządzenia znajduje się kilka funkcji typowo samochodowych.

Za jedną z nich uznać można zaawansowany tryb parkingowy, dzięki któremu wideorejestrator rozpocznie nagrywanie jeśli tylko wykryje ruch w polu widzenia. Jego skuteczność także sprawdzimy sobie nieco niżej.

Jakość wideorejestratora i jego komponentów

Tą część recenzji warto rozpocząć od informacji, że bateria umieszczona w Navitel R400 ma pojemność zaledwie 100mAh. Z jednej strony można powiedzieć, że nie jest to specjalnie dużą wadą, ale z drugiej – bez zasilania sprzęt działa bardzo krótko. Biorąc pod uwagę ten fakt mogłoby się wydawać, że ogniwo jest tu tylko po to, aby urządzenie było w stanie zapamiętać nasze ustawienia.

Muszę także przyczepić się do kształtu wtyczki samochodowej, gdyż nie jest ona dostosowana do gniazd w nieco starszych autach. Niestety wtyczka ma tendencję do wykonywania ruchów w gnieździe i utraty połączenia z zasilaniem. To z kolei często skutkuje automatycznym wyłączaniem się wideorejestratora. Wystarczy naprawdę niewiele np. ostry zakręt by wtyczka się automatycznie rozłączyła.

Skoro nakrzyczałem już na wtyczkę to i warto wspomnieć o mocowaniu, które choć nie jest specjalnie skomplikowane to jednak bywa bardzo niestabilne. Oznacza to, że przykręcony wideorejestrator ma tendencję do wykonywania ruchu i zmieniania kadru nagrywania podczas jazdy.

Producent w specyfikacji zapewnia nam dobrej jakości mikrofon i choć nie jest to najważniejsza rzecz to warto wspomnieć, że jego jakość to kwestia dyskusyjna. Przy pewnych dźwiękach np. z radia “wideorejestratorowe” nagranie zdaje się trzeszczeć, co nie jest specjalnie pożądanym efektem.

Jakość materiału wideo z Navitel R400

W obliczu tak dużej ilości wad wyobraźcie sobie, że da się wyodrębnić pewne zalety tego urządzenia. Przede wszystkim warto wspomnieć, że pisząc ten tekst kieruję się także wrażeniami związanymi z rejestratorem MSR900 od Navitela. Pozwolę sobie zresztą nawiązywać do jego recenzji także w tym miejscu.

O ile w przypadku MSR900 narzekałem na charakterystyczne drgania kadru przy redukcji biegów i destabilizację obrazu to w przypadku R400 narzekać już na to nie mogę. Navitel R400 pod kątem stabilizacyjnym zdaje się działać na całkiem dobrym poziomie. Obraz nagrywany przez urządzenie choć nie najlepszej jakości to jest szczegółowy i pozbawiony błędów. Bardzo dużą zaletą jest fakt, że nagrania z R400 nawet w stopklatce pozostają obfite w szczegóły, co w przypadku innych rejestratorów wideo nie jest takie pewne.

Dokonajmy teraz porównania nagrań stworzonych za dnia do tych, które zrobiłem w nocy. W uwzględnionych multimediach pojawia się materiał nagrany na tej samej drodze tylko w różnym czasie.

 

 

 

 

 

Jak nietrudno zauważyć – noc w obiektywie R400 wygląda całkiem znośnie o ile do czynienia mamy z dobrym miejskim oświetleniem. Poza miejscowością jakość obrazu jest co najmniej dyskusyjna, albowiem uwidacznia się wtedy jedynie słaba “plama” światła rzucanego na drogę przez lampy samochodowe. Na temat nagrań z dnia powiedzieć mogę tylko tyle, że ich jakość jest umiarkowana i wystarczająca. Na wyróżnienie zasługuje fakt, że na materiale doskonale widać niebo i drogę bez efektu przepalenia, gdzie górna część kadru jest za jasna.

Podsumowanie

Choć Navitel R400 to tylko wideorejestrator – trzeba przyznać, że oczekiwałem od niego trochę więcej. Z pewnością producent mógłby sobie pozwolić na nieco bardziej pojemną baterię w tym urządzeniu i troszkę prostszy sposób nawigacji po interfejsie rejestratora pozostając przy domyślnej roli np. przycisku migawki. Na szczęście szereg niepowodzeń rekompensuje nam całkiem dobra jakość multimediów. Odpowiadając zatem na zagwostkę ze wstępu -, Navitel R400 z pewnością pomoże w rozstrzygnięciu kolizyjnego sporu na ulicy.

O autorze
Sławomir Matz CEO Na co dzień uczeń technikum informatycznego w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Józefa Nojego w Czarnkowie, nocami gorliwy pasjonata astronomii, a w wolnej chwili amant elektroniki. Instagram: kosmatz
Oceń post!