Parrot Mambo – strzela, chwyta i lata!

Seria minidronów od Parrota to w gruncie rzeczy zbiór małych, niedrogich, aczkolwiek stabilnych i wytrzymałych urządzeń. Ich rola w przypadku tego producenta bardzo często nie ogranicza się tylko do jeżdżenia, czy też latania. Parrot doskonale wie, że sam lot takim urządzeniem nie dostarcza wystarczającej rozrywki, dlatego z każdą premierą urozmaica swoje produkty o dodatkowe funkcje.

Parrot Mambo to jedna z nowszych propozycji w ofercie Parrota, która oprócz latania dostarcza rozrywki poprzez strzelanie oraz chwytanie lekkich przedmiotów. Z początku urządzenie to zapowiada się dość interesująco, jak to jednak wygląda w praktyce? Nie omieszkam się temu dokładnie przyjrzeć.

Konstrukcja drona i szczypta technikaliów

Dron Mambo od Parrota to urządzenie stosunkowo małe i lekkie, ponieważ waży niespełna 65 gramów i zajmuje powierzchnię porównywalną do rozmiarów pudełka od płyty CD. Dron ten w głównej mierze wykonany został z plastiku, choć znajdują się tutaj również elementy metalowe. W centralnej części konstrukcji drona jest tak zwane centrum dowodzenia, na które składa się aparat fotograficzny, ogniwo o pojemności 550 mAh oraz kilka czujników odpowiadających między innymi za stabilizację lotu.

image03

Z “centrum dowodzenia” odchodzą cztery ramiona, na których końcu umiejscowiono silniczki napędzające dwułopatowe śmigła. To właśnie dzięki nim dron wytwarza odpowiedni ciąg do tego, żeby oderwać się od Ziemi. Samo wzbicie się w powietrze jednak nie wystarczy, bo potrzebna jest stabilizacja lotu, a za tą odpowiada umiejscowiony pod obudową układ IMU wspomagany przez obraz z kamery o matrycy 0,3 megapixeli.

image01

Sterowanie dronem odbywa się przy wykorzystaniu połączenia Bluetooh za pomocą smartfona z dedykowaną aplikacją Freelight Mini dostępną na Androida oraz  iOS. W ofercie Parrota znajduje się jeszcze specjalny FlyPad, który stanowi alternatywę dla tego, o czym powiedziałem wcześniej, jednak producent nie załącza go do zestawu i trzeba go kupić oddzielnie. Faktem jest to, że w przypadku smartfona zasięg połączenia z Mambo jest ograniczony do 20 metrów od pilota, gdzie w przypadku FlyPada odległość ta jest 3 razy większa.

image08

Zestaw Parrot Mambo nie składa się jednak tylko z samego quadciotera, albowiem dołączono do niego także akcesoria takie, jak armatka oraz mechaniczny chwytak. Armatka posiada magazynek na sześć plastikowych kulek, natomiast chwytak to w rzeczy samej dwa ramiona, które zamykając się przytrzymują obiekt, jaki chcemy przenieść. Montaż obu jest bardzo prosty i na pewno poradzi sobie z tym każdy, kto miał do czynienia z klockami LEGO. Obsługa akcesoriów dodatkowych możliwa jest przy pomocy aplikacji FreeFlight Mini, która rozróżnia, jakie z nich mamy podłączone w danej chwili.

image00

Interfejs aplikacji FreeFlight Mini

image07

Dedykowana do sterowania dronem Mambo aplikacja posiada interfejs, który jest bardzo prosty i przejrzysty. Zaraz po uzyskaniu połączenia z Parrot Mambo na ekranie głównym powinna pojawić się informacja, że dron ten gotowy jest do lotu. Po kliknięciu w wyróżniający się na ekranie przycisk “START” aplikacja przenosi nas do centrum sterowania. Mamy tutaj do dyspozycji dwa “pady, które w zależności od konfiguracji służą do manipulowania pozycją drona w przestrzeni.

image04

Na krawędziach interfejsu graficznego aplikacji znajdziemy buttony funkcyjne, które pozwalają na  wejście do ustawień urządzenia, zrobienie zdjęcia, wykonanie tricku i wystartowanie z ręki, czy też z twardego podłoża. Oprócz tego są jeszcze dane informujące nas o stanie baterii oraz czasie lotu i zielony button, którego rola zmienia się w zależności od założonego akcesorium. W gruncie rzeczy jednak służy on do jego obsługi i tak, jak w przypadku chwytaka pozwala on na przytrzymanie danego przedmiotu, tak w przypadku armatki strzela plastikowymi kulkami.

Sterowanie i zabawa dronem

Parrot Mambo to urządzenie, którym sterowanie odbywa się na tej samej zasadzie, co w przypadku wszystkich innych dronów tego producenta. Jest to sprzęt bardzo posłuszny i nadzwyczaj spokojny. Czułość na komendy pozwala nam na lot nie tylko w otwartej przestrzeni, ale również w pomieszczeniach. Na ogół sterowanie tym dronem to bułka z masłem i nie widzę tutaj nic, co mogłoby doprowadzić do ewentualnej kraksy z winy drona.

image06

Niewątpliwie najciekawszym elementem związanym z zabawą tym urządzeniem są dołączone do niego akcesoria i to, jak się Mambo zachowuje w połączeniu z nimi. Tak, więc w przypadku chwytaka wskazane jest przenoszenie przedmiotów o maksymalnej masie do 4 gramów. Nieco cięższe elementy mogą wpłynąć na to, że dron poleci nam do przodu z powodu nieprawidłowego rozłożenia masy. W przypadku armatki sytuacja wygląda nieco inaczej i z pozoru wydawać może się, że w tym przypadku dron może być niebezpieczny. Na dobrą sprawę nie ma jednak nic bardziej mylnego. Siła wystrzału pocisku jest bowiem znikoma, co sprawia, że kulka leci wolno, a spotkanie z nią niekoniecznie musi być bolesne.

Podczas zabawy tym urządzeniem nie omieszkałem również sprawdzić, jak w jego przypadku spisuje się funkcja startowania z dłoni. Polega ona mniej więcej na tym, że po lekkim podrzuceniu drona powinien on aktywować swoje silniki pozostając w powietrzu. Podczas testów pod tym względem dron spisał się znakomicie, chociaż zdarzały się przypadki, gdy po nieco intensywniejszym ruchu ręką odpalał silniki będąc jeszcze na mojej dłoni.

Czy 9 minut lotu w połączeniu z taką ilością funkcji to wystarczająca ilość czasu, aby w pełni wykorzystać możliwości drona? To kwestia dyskusyjna. Fakt faktem, że urządzenie potrafi wprowadzić w stan euforii nie tylko 14-letniego ale również dorosłego pilota. To, co że latać możemy jedynie w obrębie kilkudziesięciu metrów? W przypadku tego urządzenia jest to w zupełności wystarczające.

Podsumowanie

Jeszcze przed zakończeniem recenzji powinienem powiedzieć coś na temat aparatu zamontowanego w urządzeniu i jakości wykonywanych zdjęć. Warto, jednak zadać sobie pytanie, czy jest jakikolwiek sens? Matryca o rozdzielczości 0,3 MPx cudów nie czyni, a jakość fotografii jest porównywalna do tych, które wykonują inne minidrony od Parrota np. SWING.

image02

Na ogół Parrot Mambo to sprzęt bardzo stabilny, który sprawdzi się idealnie w rękach osób początkujących. Nie dość, że sprzęt ten pozwoli na przyswojenie sobie nowych umiejętności to w wolnym czasie podbije serce pilota widowiskowymi trickami. Mimo wszystko sztuczki w powietrzu to zaledwie wierzchołek góry lodowej, która kryje się pod nazwą Mambo.

Nie zapomnijmy o możliwości strzelania, a także przenoszenia lekkich przedmiotów za pomocą dołączonych do zestawu akcesoriów. Czynią one ten sprzęt atrakcyjniejszym, co z pewnością składa się na argumenty stojące za jego zakupem. Ostatecznie czas zadać sobie pytanie, czy całość warta jest od 400 do 500 zł? Sam uważam, że to niewiele, jak na sprzęt o tylu możliwościach i moim skromnym zdaniem lepiej wydać tyle na sprzęt w pełni bezpieczny aniżeli płacić 200 zł za coś, co prędzej czy później doprowadzi nas do irytacji.

O autorze
Sławomir Matz CEO Na co dzień uczeń technikum informatycznego w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Józefa Nojego w Czarnkowie, nocami gorliwy pasjonata astronomii, a w wolnej chwili amant elektroniki. Instagram: kosmatz
Oceń post!